niedziela, 30 września 2012

Rozdział 2.

Cześć!

Jak pewnie zauważyliście -  Jest szablon! Mi się bardzo podoba, a wam? Po napisaniu tego rozdziału lecę serdecznie podziękować Felicis z Malach-Tow!
Ten rozdział... Umm... Jest kompletną, że tak napiszę " improwizacją ", ponieważ żadnego pomysłu nie mam. Dosłownie żadnego, przez co mam ochotę się powiesić. Jednak obiecałam sobie, że gdy na blogu pojawi się już szablon, to napiszę notkę, więc piszę.

A, ten... Jeśli ta notka będzie jakaś taka dziwna, to wybaczcie. Piszę ją oglądając 1 sezon Przygód z Minecraft JJay'a.

___

Rozdział 2.

To dziwne... Przytulam przyjaciela, kogo nie widziałam 3 lata, a on odwzajemnia mój uścisk. Czułam się naprawdę dziwnie, ale byłam szczęśliwa. Mimo, że wiedziałam, że nie powinnam go przytulać, to tęsknota za jego dotykiem była zbyt duża. Obejmując go i zaciskając palce na jego koszulce zamknęłam oczy, aby nie płakać. Przytuliłam się do niego mocniej i zaczęłam szlochać. Ten, gdy to usłyszał pogłaskał mnie po głowie. Spojrzałam na niego zaskoczona. On uśmiechał się lekko, a po chwili jego delikatny uśmiech przeobraził się w szeroki wyszczerz. Z moich oczu mimowolnie popłynęły łzy.
- Dlaczego? - Pomyślałam, ale nie odważyłam się wymówić tego pytania na głos.
- Nie rycz. - Mruknął zawstydzony odwracając głowę w drugą stronę. Zaśmiałam się cichutko i otarłam łzy.
- Stary dobry Risu... - Przeszło mi przez myśl.

Spotkałam go...

*

- Nee, Risu-kun... - Mruknęłam patrząc na bawiące się w ganianego dzieci. Chłopak spojrzał na mnie zaciekawiony. - Czemu tu jesteś? - Spytałam ciekawa, a ten westchnął cicho.
- A ty? - Odpowiedział pytaniem na pytanie, a następnie skupił wzrok na tym co ja.
- Mieszkam tu. - Poinformowałam go i spojrzałam na niego wzrokiem pt: " Teraz ty ". Risu dobrze znał ten wzrok.
- Przyjechałem w odwiedziny do cioci Kyuru. - Odpowiedział, a ja zaskoczona spojrzałam na niego.
- Kyuru-san tu mieszka?! - Krzyknęłam przyciągając w naszą stronę wzrok ludzi. Chłopak pokiwał głową. Znowu zapanowała cisza.
- Nienawidzicie mnie, prawda? - palnęłam bez zastanowienia. Czarnowłosy chłopak poderwał się z ławki, na której siedzieliśmy i złapał mnie za ramiona.
- Zwariowałaś?! Kochamy Cię, dosłownie wszyscy w wiosce Cię kochają. - Krzyknął, a ja spuściłam głowę, tak, aby nie było widać moich zaszklonych oczu.
- Przecież was zostawiłam... - szepnęłam beznamiętnie, a on westchnął i pstryknął mnie w czoło.
- Wiemy, że nie miałaś wyboru, więc nie mamy Ci tego za złe... - Odparł i przytulił mnie. Chwilę trwałam w jego uścisku. Gdy mnie puścił odwrócił się i zaczął odchodzić.
- R-Risu... - szepnęłam cichuteńko, a on jeszcze się odwrócił i pomachał mi.
- Jeszcze wrócę, czekaj na mnie. - Rzucił przez ramię i zniknął w tłumie ludzi. Poderwałam się z ławki. Chciałam za nim pobiec, ale po dwóch korkach moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Zatrzymałam się. Stałam i patrzałam w miejsce, w którym przed chwilą był.

Zostawił mnie, obiecując, że wróci...

*

A teraz, po dwóch latach...

- Shayiaaaa, wstawaj. - szepnęła nerwowo moja przyjaciółka z ławki. Otworzyłam leniwie oczy i zabrałam głowę z ławki. Usiadłam prosto i rozciągnęłam ręce ziewając cicho.
- A tak dobrze się spało... - mruknęłam leniwie, a moja ławka oberwała mocno od linijki. A właściwie od jej właściciela. Podniosłam wzrok do góry, a tam ujrzałam czerwoną, zdenerwowaną twarz nauczyciela.
- Futaomote! - Krzyknął zdenerwowany. Przestraszyłam się lekko. Wstałam i zaczęłam machać rękoma na wszystkie strony.
- P-p-przepraszam! T-to nie tak, że Pana lekcje są.. są... nudne. Po prostu nie spałam całą noc i... - Szukałam wytłumaczeń, a nauczyciel miał coraz groźniejszy wyraz twarzy. Na szczęście uratował mnie dzwonek. Wzięłam moją torbę i wybiegłam z klasy z prędkością światła. Niemal od razu znalazłam się w klasie po drugiej stronie szkoły. Zostawiłam pod nią torbę z Ao no Exorcist i poszłam na dziedziniec. Usiadłam pod drzewem Sakury i odpoczywałam. Ciekawe po czym. Ostatnio mam taki czas, że tylko śpię, a jestem zmęczona. To trochę dziwne. Może mam tak, ponieważ nieźle wymęczyli mnie na poprzednich zawodach szkolnych.
Gdy zadzwonił dzwonek poszłam spokojnie do klasy. Weszłam chwilę przed nauczycielem, więc spóźnienia nie dostałam. Usiadłam w ławce. Była godzina wychowawcza. Dziś mieliśmy rozmawiać o papierosach. A dokładnie o tym czemu nie powinno się ich palić. Spojrzałam na drugi koniec klasy, na naszego szkolnego przewodniczącego. Przyda mu się ta lekcja. Gdy nasz przewodniczący zauważył, że się na niego gapie spojrzał na mnie wrogo. Odwróciłam wzrok natychmiast i skupiłam się na tym, co mówił nauczyciel.
- Jak wiecie dzisiaj mieliśmy rozmawiać o papierosach i tak będzie, ale dziesięć minut tej lekcji przeznaczymy też na nowego ucznia. - Uśmiechnął się do nas pogodnie. Po klasie zaczęły rozchodzić się szepty. Wszyscy byli zdziwieni. W końcu kto dochodzi w środku semestru. - Wejdź proszę, Risu. - Powiedział nauczyciel, a drzwi się otworzyły. Do klasy wszedł wysoki, dobrze zbudowany chłopak. Był właścicielem czarnych włosów i szarych oczu. Kogoś mi przypominał. Gdy przedstawił się olśniło mnie. Nauczyciel kazał usiąść mu w ławce za mną. Gdy szedł do niej zatrzymał się przy mnie i pochylił się nademną.
- Obiecałem, że wrócę, więc jestem. - Uśmiechnął się do mnie i poszedł do swojej ławki. Byłam w szoku.

Spełnił obietnicę. 





To ten... Nie jest zbyt dobrze, ale wiecie - brak pomysłów to zło. Mam nadzieję, że nie było w tej notce wiele błędów. Początek jest do dupy, więc błagam, nie wypominajcie mi, że okropnie to napisałam. Niestety w pierwszej notce tak namieszałam, że teraz byłam ... no jakby nie było w dupie. Bo tak nawypisywałam, że teraz nie miałam co napisać. ; _ ;
Dobra, to tyle. Pa!

1 komentarz:

  1. Dzień w dzień tu wchodzę, dzisiaj też. Gdy zobaczyłam, że tu nowy rozdział, zaczęłam się szczerzyć jak głupia do sera ^.^"
    Rozdział fajny i przyjemnie się go czytało. Tak lekko ^.^ Błędów nie zauważyłam. Szablonik jest taaaaaki piękny...!
    Dobra, już nie zanudzam. Pozdrawiam i czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń